Diana
Przekręcam klucze i wchodzę do mieszkania, widzę moich rodziców, którzy nie mogę chociaż raz przestać.
Ehh.. kiedyś się pozabijają. Zawsze to samo, jak mam mieć dobre oceny skoro non stop, bez przerwy drą koty. A kto dostaje przypał za oceny ? No oczywiście ukochana córeczka, bo co, nie mają na kogo zwalać winy, a to wszystko ich wina. Już sobie wyobrażam, że jak skończę w końcu osiemnastkę to wyjadę gdzieś za granicę, SAMA, tylko sobie mogę ufać. W szkole niby można znaleźć przyjaciółkę, ale ja trafiłam na dwulicową sukę, która taka miła i w ogóle, a sypia z moich chłopakiem. Ahh.. przypomniał mi się... kochałam go.. i to bardzo, ale wystarczyło zostawić go z nią na pięć minut i puff, jak ja ruchem magicznej różdżki odkochał się i poszedł za inną dupą. Powiedziałam jej wprost co o niej myślę, a ta tylko prychnęła i powiedziała, że ona będzie go pilnować i nie da się tak łatwo jak ja. Z tego co mi wiadomo po jakiś dwóch tygodniach zerwał z nią i znów poszedł do innej. Obiecałam sobie coś i nie zamierzam tego złamać. Nigdy się już nie zakocham i nie pokocham.
Słyszę kroki.. ohoho, chyba matka idzie. Przekręca klamkę i wchodzi.
- Dianka, dzwoniła nauczycielka, podobno znowu dostałaś jedynkę z fizyki.
- Yhy, tak i co z tego ?- odparłam chłodnie, wiedziałam, że tego nie lubi, ale ona mnie drażni tym że niby zależy jej na moim wykształceniu.
- To z tego, że haruje jak ostatni debil, żeby kupić ci ubrania do szkoły, zeszyty, wszystko co potrzebne, a ty mi tak dziękujesz!- krzyknęła
- Nie moja wina, kobitka daje sprawdziany z kosmosu
- Ta, ta tłumacz się, masz to poprawić.- powiedziała już trochę łagodniej i zeszła na dół zrobić coś do jedzenia.
Max
Całą drogę do domu myślałeś o niej.. no nie mogłem przestać. Ciekawe czy ktoś ma do niej numer. Słyszałem, że została chuja z fizy i zaproponuje jej korki, możliwe że się nie zgodzi, więc będę musiał coś wymyślić. Od kiedy ja tak się martwię o czyjeś oceny, nigdy nikomu nie dawałem korków ani nic, nawet jak byłem dobry z tego przedmiotu to szkoda mi czasu na takich ludzi co nie ogarniają, przecież mogą sobie pójść do nauczyciela na dodatkowe lekcje i mają z głowy. Ale dla niej zrobię wyjątek, może nawet więcej, moje serce oszalało na jej punkcie, ja oszalałem. Muszę spróbować swoich sił. Mam pomysł pójdę do niej jutro, tak bez zapowiedzi jak to ja. Po tym jakże mądrym planie, kąciku ust poszły w górę, a moje oczy zabłysły. Nie.. nie mogę czekać pójdę dziś, dopiero dwudziesta, więc na pewno nie śpi, może strzeli mnie za to w ryj, ale czy mogę coś poradzić, no wątpię. Muszę, ale to muszę ją zobaczyć.
Diana
Usłyszałam dzwonek do drzwi , trochę mnie to zdziwiło, bo nikt nie odwiedzał moich rodziców, nie dziwię im się. Heh.. pójdę sprawdzić kto to. Byłam już na samym dole, gdy moje oczy rozszerzyły się maxymalnie, a usta były tak szeroko otwarte jak nigdy wcześniej. Nie no nie wierzę, co on tu robi ?!! Kurdę!! A to debil! Krzyczałam w myślach. Tak w ogóle co on tutaj robi Ehh.. no nic, będę musiała go wpuścić, kultury trochę mam. Przeszłam obok mamy i pociągnęłam go za rękę do swojego pokoju. Jakby tak został dłużej zaczęłaby go zamęczać pytaniami, nie chciałam tego, on by tam zginął.
- Hej, co ty tu robisz? Nie mów, że się zgubiłeś.- powiedziałam drwiąco
- Hm.. no nie zgubiłem.- powiedział.- tak naprawdę to chciałem cię tylko spytać o korki z fizyki, wiem, że ci nie idzie, więc jako dobry kolega z klasy chcę ci pomóc.- powiedział na jednym wdechu.
Zagotowało się we mnie, wiem, że to kobieciarz i leci teraz do lasek nie osiągalnych jak ja. Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE.
- Nie dzięki, nie potrzebuje.- odpowiedziałam najchłodniej jak mogłam, a chłopak się trochę speszył
- Chcę ci pomóc, nie bój się, obiecuje, że nie będę się do ciebie dobierał ani nic z tych rzeczy.- położył rękę na klatce piersiowej, gdzie znajduje się serce. Trochę mnie przekonał, szczerze mówiąc ,przydałyby się korki.
- Yhy.. powiedzmy, że się zgodzę i co wtedy ? Złamiesz obietnice, zaczniesz próbować, a kiedy ci ulegnę, zostawisz mnie jak śmiecia i polecisz do innej ? Hmm no nie sądzę.-Poczułam jak po moim policzku, zaczęła lecieć jedna łza, a później coraz, coraz więcej.
Chłopak widząc to przybliżył się do mnie i objął, ja będąc w chwili słabości, nie ruszałam się, tylko pozwalałam żeby gładził mi włosy i uspokajał.
- No już nie płacz, pomogę ci tylko z fizyki i zniknę, obiecuje.- powiedział
- No okey.- dławiąc się łzami odwzajemniłam uścisk, czując ciepło bijące od niego, kurde, nie chciałam aby to się skończyło, przypomina mi brata, którego niestety już nie mam. Ahh..
- Powinienem już iść.- Poczułam chłód, gdyż już mnie nie obejmował, poszedł w stronę drzwi.
- Sorka, ale nie pójdę w takim stanie.
- Spokojnie, rozumiem, ale i tak wyglądasz ślicznie.- A na jego twarzy pokazał się banan
- Tak, tak .- mimowolnie odwzajemniłam uśmiech
- No to papa.- i wyszedł
Max
Ale mi jej szkoda, jak widać miała chłopaka.. kurde znajdę go i zabije, jak może tak skrzywdzić dziewczynę ?! Ah tak, sam czasami tak robiłem, ale byłem dupkiem, nawet nie zdawałem sobie sprawy, że te dziewczyny co zostawiłem dla innej też płakały i cierpiały i to przez moją głupotę. Lecz teraz, kiedy wiem, co czuje, chcę jej pomóc jak nikt inny, pragnę się nią opiekować i obiecuje sobie, że tak będzie na sto jeden procent. A teraz czas, żeby powtórzyć trochę fizyki, pouczę ją jutro, taka znowu niespodzianka.
Żyj dla mnie
wtorek, 20 maja 2014
niedziela, 18 maja 2014
Rodział I
Szła sobie spokojnie ulicą, nie zwracając uwagi na przechodni. Patrzyła tymi swoimi, brązowymi, pięknymi oczami, przed siebie i rozmyślała. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, chodziłem za nią jak cień, aż w końcu stanęła, odwróciła się na pięcie i spojrzała na mnie. Moje serce zabiło szybciej, czułem jak moje ciało ogarnia fala gorąca.
- Czemu za mną chodzisz.- spytała obojętnie
- Ehh..hmm.- nie mogłem nic powiedzieć, jej piękny głos nawet jeśli nie wyrażał jakichkolwiek emocji.- A nic idę do domu jak ty.- udało mi się coś wymyślić na poczekaniu
- Yhy.- mruknęła, odwróciła się i znowu szła w stronę domu
- Poczekaj.- krzyknąłem.- Mogę cię odprowadzić ?- po prostu nie chciałem aby sama szła przez taką dzielnice, gdzie mieszkają same ćpuny i pijaki, wiedziałem, że jej rodziców nie stać na nic lepszego
- Nie dzięki, poradzę sobie, w końcu nie jestem jakąś sierotą.- powiedziała, patrząc mi się prosto w oczy
- Nalegam, nie chcę mieć cię później na sumieniu, że cię samą puściłem.- ciepło odparłem, na co dziewczyna tylko kiwnęła głową.- Tak w ogóle jestem Max.- uśmiechnąłem się lekko
- Diana.
Jakże ona ma piękny głos i to rzadko spotykane imię, nie wiem czemu, ale bardzo chcę jej pomóc. W szkole nie umiem się do niej odezwać, obserwuje ją tylko jak siedzi na parapecie i piszę coś w swoim zeszyciku. Chodzi ze mną do klasy, nie uczy się najlepiej, na pewno w domu musi mieć piekło, bo przecież tylko matka u niej pracuje, a ojciec tylko chleje, albo je bije. Raz przyszła do szkoły w takim stanie, że chciałem ją przytulić i wziąć do siebie, żeby nie musiała wracać do tego piekła. W końcu przestałeś rozmyślać i zobaczyłem, że idę sam, dziewczyna gdzieś się rozpłynęła, a ja tego nie zauważyłem. Ehh zawsze taki byłem. No cóż i tak muszę iść. Odwróciłem się i wpadłem na kogoś. Znów mi jest gorąco, to ona, ale, ale czemu ona tak stoi.
- To tutaj.- wskazała głową na obskurny blok.- możesz już iść.
- Okey.- na pożegnanie chciałeś podać jej rękę, ale w końcu za bardzo się zdenerowałem i podrapałem się w tył głowy.- Będziesz jutro w szkole.- walnąłem takim pytaniem
- Chyba zapomniałeś, że dziś piątek.- kąciki jej ust poszły lekko w górę, kurczę ona z takim uśmiechem jest jak boginii
- A no tak, ale w poniedziałek będziesz, tak ?
- Tak, powinnam być.- spojrzała na mnie tymi swoimi oczami i poszła na klatę znikając w ciemnościach
Wiem to głupie, chłopak który może mieć każdą wybrał akurat taką niedostępną, ale ona jest całkowicie inna. Nie wzdycha, nie piszczy jak idę tylko najzwyczajniej w świecie bazgroli w zeszycie. Tylko przy niej język mi się plącze, tylko przy niej nie mogę się skupić, nic nie mogę, moje ciało pokrywa fala gorąca. Chcę ją chronić, nawet jeśli będzie mnie odtrącać, ja przy niej będę, zależy mi na niej chociaż o tym nie wie. Bo przecież już od drugiego semestru zorientowałem się, że pierwszy raz się zakochałem i to tak na prawdę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)