wtorek, 20 maja 2014

Rozdział II

Diana

Przekręcam klucze i wchodzę do mieszkania, widzę moich rodziców, którzy nie mogę chociaż raz przestać.
Ehh.. kiedyś się pozabijają. Zawsze to samo, jak mam mieć dobre oceny skoro non stop, bez przerwy drą koty. A kto dostaje przypał za oceny ? No oczywiście ukochana córeczka, bo co, nie mają na kogo zwalać winy, a to wszystko ich wina. Już sobie wyobrażam, że jak skończę w końcu osiemnastkę to wyjadę gdzieś za granicę, SAMA, tylko sobie mogę ufać. W szkole niby można znaleźć przyjaciółkę, ale ja trafiłam na dwulicową sukę, która taka miła i w ogóle, a sypia z moich chłopakiem. Ahh.. przypomniał mi się... kochałam go.. i to bardzo, ale wystarczyło zostawić go z nią na pięć minut i puff, jak ja ruchem magicznej różdżki odkochał się i poszedł za inną dupą. Powiedziałam jej wprost co o niej myślę, a ta tylko prychnęła i powiedziała, że ona będzie go pilnować i nie da się tak łatwo jak ja. Z tego co mi wiadomo po jakiś dwóch tygodniach zerwał z nią i znów poszedł do innej. Obiecałam sobie coś i nie zamierzam tego złamać. Nigdy się już nie zakocham i nie pokocham.
Słyszę kroki.. ohoho, chyba matka idzie. Przekręca klamkę i wchodzi.

- Dianka, dzwoniła nauczycielka, podobno znowu dostałaś jedynkę z fizyki.
- Yhy, tak i co z tego ?- odparłam chłodnie, wiedziałam, że tego nie lubi, ale ona mnie drażni tym że niby zależy jej na moim wykształceniu.
- To z tego, że haruje jak ostatni debil, żeby kupić ci ubrania do szkoły, zeszyty, wszystko co potrzebne, a ty mi tak dziękujesz!- krzyknęła
- Nie moja wina, kobitka daje sprawdziany z kosmosu
- Ta, ta tłumacz się, masz to poprawić.- powiedziała już trochę łagodniej i zeszła na dół zrobić coś do jedzenia.

Max

Całą drogę do domu myślałeś o niej.. no nie mogłem przestać. Ciekawe czy ktoś ma do niej numer. Słyszałem, że została chuja z fizy i zaproponuje jej korki, możliwe że się nie zgodzi, więc będę musiał coś wymyślić. Od kiedy ja tak się martwię o czyjeś oceny, nigdy nikomu nie dawałem korków ani nic, nawet jak byłem dobry z tego przedmiotu to szkoda mi czasu na takich ludzi co nie ogarniają, przecież mogą sobie pójść do nauczyciela na dodatkowe lekcje i mają z głowy. Ale dla niej zrobię wyjątek, może nawet więcej, moje serce oszalało na jej punkcie, ja oszalałem. Muszę spróbować swoich sił. Mam pomysł pójdę do niej jutro, tak bez zapowiedzi jak to ja. Po tym jakże mądrym planie, kąciku ust poszły w górę, a moje oczy zabłysły. Nie.. nie mogę czekać pójdę dziś, dopiero dwudziesta, więc na pewno nie śpi, może strzeli mnie za to w ryj, ale czy mogę coś poradzić, no wątpię. Muszę, ale to muszę ją zobaczyć.

Diana

Usłyszałam dzwonek do drzwi , trochę mnie to zdziwiło, bo nikt nie odwiedzał moich rodziców, nie dziwię im się. Heh.. pójdę sprawdzić kto to. Byłam już na samym dole, gdy moje oczy rozszerzyły się maxymalnie, a usta były tak szeroko otwarte jak nigdy wcześniej. Nie no nie wierzę, co on tu robi ?!! Kurdę!! A to debil! Krzyczałam w myślach. Tak w ogóle co on tutaj robi Ehh.. no nic, będę musiała go wpuścić, kultury trochę mam. Przeszłam obok mamy i pociągnęłam go za rękę do swojego pokoju. Jakby tak został dłużej zaczęłaby go zamęczać pytaniami, nie chciałam tego, on by tam zginął. 

- Hej, co ty tu robisz? Nie mów, że się zgubiłeś.- powiedziałam drwiąco
- Hm.. no nie zgubiłem.- powiedział.- tak naprawdę to chciałem cię tylko spytać o korki z fizyki, wiem, że ci nie idzie, więc jako dobry kolega z klasy chcę ci pomóc.- powiedział na jednym wdechu.
Zagotowało się we mnie, wiem, że to kobieciarz i leci teraz do lasek nie osiągalnych jak ja. Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE.
- Nie dzięki, nie potrzebuje.- odpowiedziałam najchłodniej jak mogłam, a chłopak się trochę speszył
- Chcę ci pomóc, nie bój się, obiecuje, że nie będę się do ciebie dobierał ani nic z tych rzeczy.- położył rękę na klatce piersiowej, gdzie znajduje się serce. Trochę mnie przekonał, szczerze mówiąc ,przydałyby się korki.
- Yhy.. powiedzmy, że się zgodzę i co wtedy ? Złamiesz obietnice, zaczniesz próbować, a kiedy ci ulegnę, zostawisz mnie jak śmiecia i polecisz do innej ? Hmm no nie sądzę.-Poczułam jak po moim policzku, zaczęła lecieć jedna łza, a później coraz, coraz więcej.
Chłopak widząc to przybliżył się do mnie i objął, ja będąc w chwili słabości, nie ruszałam się, tylko pozwalałam żeby gładził mi włosy i uspokajał.
- No już nie płacz, pomogę ci tylko z fizyki i zniknę, obiecuje.- powiedział
- No okey.- dławiąc się łzami odwzajemniłam uścisk, czując ciepło bijące od niego, kurde, nie chciałam aby to się skończyło, przypomina mi brata, którego niestety już nie mam. Ahh..
- Powinienem już iść.- Poczułam chłód, gdyż już mnie nie obejmował, poszedł w stronę drzwi.
- Sorka, ale nie pójdę w takim stanie.
- Spokojnie, rozumiem, ale i tak wyglądasz ślicznie.- A na jego twarzy pokazał się banan
- Tak, tak .- mimowolnie odwzajemniłam uśmiech
- No to papa.- i wyszedł

Max

Ale mi jej szkoda, jak widać miała chłopaka.. kurde znajdę go i zabije, jak może tak skrzywdzić dziewczynę ?! Ah tak, sam czasami tak robiłem, ale byłem dupkiem, nawet nie zdawałem sobie sprawy, że te dziewczyny co zostawiłem dla innej też płakały i cierpiały i to przez moją głupotę. Lecz teraz, kiedy wiem, co czuje, chcę jej pomóc jak nikt inny, pragnę się nią opiekować i obiecuje sobie, że tak będzie na sto jeden procent. A teraz czas, żeby powtórzyć trochę fizyki, pouczę ją jutro, taka znowu niespodzianka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz