Szła sobie spokojnie ulicą, nie zwracając uwagi na przechodni. Patrzyła tymi swoimi, brązowymi, pięknymi oczami, przed siebie i rozmyślała. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, chodziłem za nią jak cień, aż w końcu stanęła, odwróciła się na pięcie i spojrzała na mnie. Moje serce zabiło szybciej, czułem jak moje ciało ogarnia fala gorąca.
- Czemu za mną chodzisz.- spytała obojętnie
- Ehh..hmm.- nie mogłem nic powiedzieć, jej piękny głos nawet jeśli nie wyrażał jakichkolwiek emocji.- A nic idę do domu jak ty.- udało mi się coś wymyślić na poczekaniu
- Yhy.- mruknęła, odwróciła się i znowu szła w stronę domu
- Poczekaj.- krzyknąłem.- Mogę cię odprowadzić ?- po prostu nie chciałem aby sama szła przez taką dzielnice, gdzie mieszkają same ćpuny i pijaki, wiedziałem, że jej rodziców nie stać na nic lepszego
- Nie dzięki, poradzę sobie, w końcu nie jestem jakąś sierotą.- powiedziała, patrząc mi się prosto w oczy
- Nalegam, nie chcę mieć cię później na sumieniu, że cię samą puściłem.- ciepło odparłem, na co dziewczyna tylko kiwnęła głową.- Tak w ogóle jestem Max.- uśmiechnąłem się lekko
- Diana.
Jakże ona ma piękny głos i to rzadko spotykane imię, nie wiem czemu, ale bardzo chcę jej pomóc. W szkole nie umiem się do niej odezwać, obserwuje ją tylko jak siedzi na parapecie i piszę coś w swoim zeszyciku. Chodzi ze mną do klasy, nie uczy się najlepiej, na pewno w domu musi mieć piekło, bo przecież tylko matka u niej pracuje, a ojciec tylko chleje, albo je bije. Raz przyszła do szkoły w takim stanie, że chciałem ją przytulić i wziąć do siebie, żeby nie musiała wracać do tego piekła. W końcu przestałeś rozmyślać i zobaczyłem, że idę sam, dziewczyna gdzieś się rozpłynęła, a ja tego nie zauważyłem. Ehh zawsze taki byłem. No cóż i tak muszę iść. Odwróciłem się i wpadłem na kogoś. Znów mi jest gorąco, to ona, ale, ale czemu ona tak stoi.
- To tutaj.- wskazała głową na obskurny blok.- możesz już iść.
- Okey.- na pożegnanie chciałeś podać jej rękę, ale w końcu za bardzo się zdenerowałem i podrapałem się w tył głowy.- Będziesz jutro w szkole.- walnąłem takim pytaniem
- Chyba zapomniałeś, że dziś piątek.- kąciki jej ust poszły lekko w górę, kurczę ona z takim uśmiechem jest jak boginii
- A no tak, ale w poniedziałek będziesz, tak ?
- Tak, powinnam być.- spojrzała na mnie tymi swoimi oczami i poszła na klatę znikając w ciemnościach
Wiem to głupie, chłopak który może mieć każdą wybrał akurat taką niedostępną, ale ona jest całkowicie inna. Nie wzdycha, nie piszczy jak idę tylko najzwyczajniej w świecie bazgroli w zeszycie. Tylko przy niej język mi się plącze, tylko przy niej nie mogę się skupić, nic nie mogę, moje ciało pokrywa fala gorąca. Chcę ją chronić, nawet jeśli będzie mnie odtrącać, ja przy niej będę, zależy mi na niej chociaż o tym nie wie. Bo przecież już od drugiego semestru zorientowałem się, że pierwszy raz się zakochałem i to tak na prawdę.
super się zaczyna :3
OdpowiedzUsuńdużo weny